Na początek: mniej znaczy więcej
Domowy zielnik nie musi od razu składać się z kilkunastu gatunków. Dla początkujących najlepsze będą rośliny odporne, szybko rosnące i takie, które potrafią wybaczyć drobne błędy.
Do najłatwiejszych roślin, które poleciłabym na początek, należą przede wszystkim szczypiorek, który łatwo i szybko odrasta po ścięciu, a można go uzyskać z nasion lub z maleńkich cebulek poprzez rozdzielenie już istniejącej kępki. Mięta, która ma tendencję do silnego rozrastania się, dlatego warto od początku zapewnić jej osobną doniczkę, melisa, oregano, które jest dość odporne na okresowe przesuszenie, pietruszka naciowa […] a także rukola i niektóre sałaty tworzące rozety liściowe
– wyjaśnia prof. Justyna Polit.
Nie zaczynałabym od kilkunastu gatunków naraz. Lepiej wybrać dwie–trzy rośliny z grupy najłatwiejszej, nauczyć się ich pielęgnacji, obserwować, jak rosną i jak reagują na nasze zabiegi, a dopiero później stopniowo zwiększać poziom trudności.
Można „zamęczyć z miłości”
Kiedy szczypiorek i mięta przestaną być wyzwaniem, możemy sięgnąć po bazylię, tymianek, szałwię czy rozmaryn. I właśnie wtedy pojawia się jeden z najczęstszych problemów – zbyt duża troska.
Początkujący ogrodnik może je po prostu… „zamęczyć z miłości”. Tymianek czy szałwia nie lubią nadmiernie mokrego podłoża, dlatego łatwo im zaszkodzić zbyt częstym podlewaniem. Podobnie rozmaryn - początkujący często myśli: „ojej, trochę zwiądł, trzeba go podlać”, podlewa, podlewa… i rozmaryn zaczyna żałować, że kiedykolwiek trafił do tej kuchni
– podkreśla biolożka i dodaje:
nie warto podlewać roślin według sztywnego harmonogramu, np. „co dwa dni”. Znacznie lepiej sprawdzać wilgotność ziemi palcem.
Światło to podstawa
Większość popularnych ziół najlepiej czuje się w jasnym miejscu. Bazylia potrzebuje dodatkowo ciepła i regularnego podlewania, mięta preferuje wilgotniejsze podłoże, natomiast rozmaryn i tymianek dobrze radzą sobie z bardziej suchymi warunkami.
Przy niedoborze światła roślina może stawać się wiotka, wyciągać się w kierunku okna, mieć długie odstępy między liśćmi, a jej liście mogą być mniejsze i bledsze
– mówi prof. Polit.
W takich warunkach pomocne może być doświetlanie ziół lampą LED przeznaczoną do uprawy roślin. Nie oznacza to jednak, że światło powinno padać na nie przez całą dobę – rośliny potrzebują także okresu ciemności.
Sadzonka czy nasiona?
Dla osób oczekujących szybkiego efektu najprostszym rozwiązaniem może być zakup zdrowej sadzonki. W ten sposób omijamy najbardziej wrażliwy moment rozwoju rośliny. Z kolei wysiew ma inną zaletę.
Wysiew z nasion ma jednak ogromną zaletę, daje dużo satysfakcji i jest dobrym sposobem na poznanie całego cyklu rozwoju rośliny. Daje także możliwość uzyskania większej liczby roślin niewielkim kosztem.
Nie trzeba więc wybierać jednej metody dla wszystkich ziół. Bazylię można kupić jako gotową sadzonkę, a rukolę, koperek czy szczypiorek z powodzeniem wysiewać samodzielnie.
Z parapetu prosto na talerz
Regularne przycinanie ziół może działać na nie korzystnie i pobudzać rośliny do dalszego wzrostu. Jeśli chcemy utrzymać je przez dłuższy czas, warto przycinać całe fragmenty pędów, zamiast przypadkowo obrywać pojedyncze liście.
A co zrobić ze zbiorami?
Świeże zioła najlepiej wykorzystać możliwie szybko, ponieważ wtedy mają najwięcej aromatu.
Tymianek, oregano i rozmaryn dobrze nadają się do suszenia. Bazylię, pietruszkę czy lubczyk można natomiast zamrozić.
Własna uprawa ma tę ogromną zaletę, że możemy zerwać dokładnie tyle, ile potrzebujemy do przygotowania konkretnego posiłku. Świeżo zerwana bazylia do pomidorów, mięta do napoju czy tymianek do pieczonych warzyw potrafią zrobić dużą różnicę.
Powodzenia w uprawach!!!
Materiał: dr hab. Justyna Polit, prof. UŁ, Katedra Cytofizjologii, Instytut Biologii Eksperymentalnej, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska UŁ
Redakcja: Kacper Szczepaniak, Centrum Komunikacji Marki
